poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Krem do rąk

Dawno temu kupiłam w Rossmannie glicerynowy krem do rąk z Czterech pór roku. Wybrałam wersję nawilżająco-łagodzącą z aloesem i zieloną herbatą. Ale leżał tak u mnie i leżał, bo nie mogłam dać rady zużyć mojego starego kremu. Ale w końcu przyszła ta chwila i już coś o nim wiem J

Wygląda tak:




Opis producenta i skład:




Na mnie każdy krem działa łagodząco, bo nie mam jakiś wielkich problemów z dłońmi, więc czymkolwiek bym ich nie posmarowała to ukojenie zawsze będę miała. Ale go wybrałam, bo lubię zielona herbatę :D Po użyciu skóra rzeczywiście jest elastyczna, zmiękcza suche skórki. Czy wchłania się szybko? Zależy co to jest szybko. Po posmarowaniu lepiej nie brać do łapek łatwo tłukących się rzeczy :D ale po 5 minutach krem jest mniej więcej wchłonięty. Zapach jest super. Niby orzeźwiający, ale delikatny, lekko jakby ziołowy (to pewnie ten aloes) no i taka niby-zielona herbata. Nie jest nachalny, szybko się ulatnia.



Tak wygląda sam krem:







Podsumowanie:

+ konsystencja kremowa, jak normalny krem do rąk
+ nie zostawia tłustego filtru
+ dobre zamknięcie, nie otworzy się nam w torebce
+ ładny zapach
+ cena: ok.5-7 zł/130 ml. Ja zdobyłam chyba za 4 zł w promocji w Rossmannie
+ łagodzi podrażnienia np. od zimna
+ skóra po użyciu jest miękka, elastyczna


- ciężka, ciut za duża tubka do jakiejś małej torebki
- nie wchłania się do końca, zawsze coś tam zostanie na dłoniach



Jeszcze raz zapraszam do nowej zakładki, czyli do WYMIANY :)



czwartek, 19 kwietnia 2012

Takie tam...

Dostałam wczoraj poaczkę z wygraną w konkursie u PysiPatrysi. Jeszcze raz Ci dziękuję :)

Patrzcie na te cuda:




A druga sprawa to taka, ze ostatnio zrobiłam PORZĄDNY przegląd w moich kosmetykach i znalazłam kilka do wymiany. Zrobiłam nową zakładkę, więc serdecznie zapraszam :)

KLIK

wtorek, 17 kwietnia 2012

Baza pod cienie Essence

Tak, wiem, że o tym produkcie pisali już chyba wszyscy, ale co tu zrobić jak brak pomysłu na notkę :P


Niedawno kupiłam sobie już drugie opakowanie bazy pod cienie z Essence i to właśnie o niej dzisiaj napiszę (może jeszcze jest w drogeriach, bo niestety nie jest w stałym asortymencie)

Wygląda tak:

Aplikator:




Nie chce mi się za dużo pisać, więc w skrócie opiszę wszystko w plusach i minusach:



+ produkt 2w1, czyli baza i korektor. Ale to drugie pod warunkiem, że komuś akurat kolor podpasuje, bo niestety, ale do wyboru mamy tylko i aż jeden :P
+ efekt: cienie ma mojej powiece wytrzymywały zawsze max 2 h. Zaczęłam wtedy czytać kosmetyczne blogi i trafiłam na nowość dla mnie czyli bazy pod cienie. Nie wiedziałam, że cos takiego istnieje w ogóle :D no i znalazłam w Naturze końcówkę kolekcji, a tam leżała sobie ostatnia baza. I od tej pory moje życie stało się lepsze! Cienie trzymają się teraz (nawet te badziewne) cały dzień, czyli nawet od 7 rano do 21 wieczorem. Ewentualnie w ciągu dnia jedna mała poprawka i jest git majonez :D
+ cena: 10 zł za 4 ml, wydaje się, że co to są te 4 ml, ale… :
+ wydajność: przy codziennym używaniu wystarczy na 4-5 miesięcy, może nawet na pół roku
+ wyrównuje koloryt skóry
+ podbija kolor cienia, nie blaknie



- aplikator nabiera dużo za dużo produktu, więc z aplikatora biorę paluchem tyle ile potrzeba i ciach na powiekę
- jak od razu nie nałożymy cienia, to baza nam się zroluje na załamaniu, ale wystarczy znowu to lekko rozetrzeć po oku
- nie można rozciąć opakowania i wydobyć reszty produktu :D (tak, uwielbiam oszczędzać co się tylko da :D )



A teraz fotograficzne "cuda":





Chyba widać gdzie jest baza …? :P





PS. Kupiłam sobie dzisiaj "Kameleona" z Catrice! :D chyba pierwszy raz uległam "blogowej modzie" :P


  
  

sobota, 14 kwietnia 2012

Przywołanie wiosny :)

Za oknem zrobiła się brzydka pogoda i żeby przywołać z powrotem do nas wiosną pokazuję Wam próbę tęczowego makijażu. Pierwszy raz użyłam aż tylu kolorów, nie wszystko jest idealne, ale za to jest kolorowo :D